Wspomnienia Chanana Werebejczyka

Informujemy, że jest dostępna nowa publikacja z serii zawierającej wspomnienia byłych więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof. Autorem książki jest Chanan Werebejczyk mieszkający obecnie w Izraelu.
Jego relacja to bardzo ciekawa ilustracja wszystkich nadziei, upokorzeń, wiary i rozczarowań jakie były doświadczeniem młodego pokolenia polskich Żydów, którzy przeżyli Holocaust i pozostali w Polsce po wojnie.

Jak napisał w Posłowiu do książki Prof. dr hab. Andrzej Gąsiorowski:
W Polsce nie ukazało się drukiem zbyt wiele wspomnień polskich Żydów, dotyczących okresu okupacji, pobytu w gettach i więzienia w obozach koncentracyjnych. Wynika to przypuszczalnie z tego, że nie chcieli oni przywoływać obrazów i wydarzeń, które starali się przez wiele lat wymazać ze swojej pamięci. Przygotowane do druku przez Muzeum Stutthof w Sztutowie wspomnienia Chanana Werebejczyka nie są typowymi wspomnieniami byłego więźnia obozu koncentracyjnego Stutthof, bowiem ich autor nie ograniczył się tylko do opisu wydarzeń związanych z jego osadzeniem w tym obozie. W zasadzie opisał całe swoje losy a w tle swojej rodziny (o członkach rodziny podał wiele informacji). Krótko omówił okres swego dzieciństwa do 1939 r., obszerniej opisał lata wojny i okupacji, a następnie lata powojenne.
We wspomnieniach dostrzec więc można nie tylko losy człowieka, który przeżył Zagładę ale także członka społeczności żydowskiej w Polsce, szukającego dla siebie miejsca w powojennej Polsce, a później także w Izraelu. Werebejczyk nie unika trudnych i wywołujących nadal emocje tematów. W Zakończeniu, podejmując próbę podsumowania swoich wspomnień stwierdza, że w odniesieniu do okresu powojennego dominują w nich dwa motywy. Pierwszym był ideowy zapał, stopniowo zmieniający się w rozczarowanie a w konsekwencji wyjazd z Polski. Drugim motywem było systematyczne kurczenie się i zanikanie społeczeństwa żydowskiego w powojennej Polsce.
Werebejczyk przyznaje: „wspomnienia z okresu Shoah rzucają cień na całe moje życie” i stwierdza przy tym: „uważałem, że powinienem napisać te wspomnienia” a nieco dalej przyznaje: „[…] nie chcemy wracać do getta i obozów. A jednak ciągle tam wracamy”.
Zastanawia się także nad tym kim jest i stwierdza, że Izraelczykiem, chociaż język polski pozostał dla niego językiem ojczystym a polska kultura jest mu nadal bliska.

O autorze wspomnień:
kiedy 1-go września 1939-go roku wybuchła wojna, Chanan Werebejczyk miał 13 lat. Nic nie zwiastowało nieszczęść, które wkrótce dotknęły jego rodzinę. Rodzina Werebejczyk – matka, ojciec, młodsza o 4 lata siostra i Chanan - znalazła się w zamkniętym szczelnie drutami kolczastymi i izolowanym od świata łódzkim getcie, bez żadnego dobytku i bez środków zarobkowania w warunkach krańcowego głodu a zimą także i chłodu.
Jednak rodzina Chanana miała wiele szczęścia. Łódzkie getto bardzo prędko przekształciło się w wielki obóz pracy i ojca, doskonałego fachowca, zatrudniono w zakładach metalowych. Także Chanan zaczął tam pracować. Praca ochroniła ich od wysyłki na śmierć. Dzięki niej przetrwali w getcie aż do sierpnia 1944 kiedy getto uległo likwidacji i wszystkich jego mieszkańców wysłano do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Stamtąd, poprzez obóz koncentracyjny Stutthof, dotarli w końcu listopada 1944 do obozu pracy w Dreźnie w Niemczech.
Tutaj szczęście opuściło rodzinę. Ojciec i matka wyczerpani głodem w getcie w Łodzi, nie wytrzymali ciężkiej pracy, poniewierki i głodowania w Stutthofie. Do Drezna dotarli chorzy i tam zmarli. Chanan przeżył w Dreźnie słynne w historii wojny bombardowanie, które w ciągu kilku godzin zniszczyło całe miasto. Wyzwolony został także w Dreźnie, 8-go maja 1945, w dniu zakończenia wojny.
Pobyt w getcie zdecydował także o przyszłych losach Chanana. Tam nauczył się zawodu obróbki metali w którym pracuje do dziś, tam też, jako 15-to letni chłopiec, uwierzył, że ustrój socjalistyczny przyniesie światu szczęście, równość wszystkich narodów i koniec antysemityzmu. Został przyjęty do podziemnej organizacji komunistycznej i w jej ramach brał udział w organizowaniu strajków, protestów, pomocy wzajemnej itp. Jasnym więc jest, że 19-letni Chanan postanowił natychmiast po wyzwoleniu wrócić do Polski, by brać tam udział w budowaniu nowego, szczęśliwego świata socjalizmu.
Miał zamiar pozostać w zawodzie, który lubił, zostać inżynierem mechanikiem. Życie potoczyło się inaczej, zrobił karierę w zupełnie innej dziedzinie. W roku 1953 został mianowany naczelnym redaktorem opolskiego dziennika "Trybuna Opolska".
Bolesne rozczarowanie nie nastąpiło nagle. Powoli dochodziły do jego świadomości informacje o tym co naprawdę dzieje się w kraju i w Partii. W końcu zwątpił czy droga, którą wybrał była słuszna. Najpierw łudził się, że możliwa jest naprawa Partii, jej demokratyzacja, bo przecież sama idea jest piękna. W końcu doszedł do wniosku, że winna jest właśnie utopijna ideologia, choć z pozoru piękna, w istocie prowadzi do ruiny.
Chanan zrezygnował z obiecującej kariery i wiosną 1957 r. wylądował jako nowy imigrant, z żoną Marylą i dwojgiem dzieci, Ryśkiem i Miśkiem na ziemi Izraela, by znów rozpocząć życie od nowa, w nieznanych warunkach i bez znajomości języka.

Chanan Werebejczyk, „A jednak żyję! Wspomnienia ocalałego”
Muzeum Stutthof w Sztutowie, Warszawa 2012
Redakcja i przypisy: Andrzej Kasperek
Posłowie: prof. dr hab. Andrzej Gąsiorowski
Projekt okładki: Karol Tyczyński
Skład: Katarzyna Pawlaczyk

(mo)