Spotkanie z byłym więźniem Piotrem Łubieńskim

20 listopada 2012 r. w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym nr 4 w Warszawie odbyło się spotkanie wychowanków z żołnierzem pułku Baszta, walczącym na Mokotowie, i więźniem obozu koncentracyjnego Stutthof – czyli ze mną, Piotrem Łubieńskim.

W tym niecodziennym wydarzeniu wziął udział Dyrektor MOW nr 4 Mariusz Sztyk oraz wychowawcy: Olga Gronowska, Danuta Rzeczkowska, Piotr Miśkiewicz, Rafał Łuczkiewicz i Marcin Kostyra. Początkowo wszystko miało się zamknąć w 2 godzinach (w tym pół godziny zostało zarezerwowane na pytania ze strony młodzieży). Zainteresowanie tematem przerosło całkowicie moje oczekiwania. Ostatecznie całe spotkanie trwało 3,5 godziny, a pytania od chłopców 1,5 godziny. Nasza rozmowa byłaby jeszcze dłuższa, gdyby nie całkiem prozaiczny fakt – stołówka miała gotowy ciepły obiad i konieczność jego wydania (nawet trochę wbrew woli wychowanków) zakończyła nasze spotkanie.

Z racji doboru prelegenta temat spotkania koncentrował się na dwóch sprawach – przebiegu Powstania Warszawskiego w dzielnicy Mokotów, a ściślej Sielc i Czerniakowa, oraz na przeżyciach z obozu koncentracyjnego Stutthof. Powstanie Warszawskie na Mokotowie przedstawiłem w dwóch wymiarach – historycznym i osobistym, na bazie własnych przeżyć. Część dotycząca obozu opierała się wyłącznie na moich doświadczeniach. Byłem mile zaskoczony uwagą i skupieniem, z jakim młodzież słuchała relacji i wspomnień z Powstania. W ich wieku nie jest łatwo przetrwać kilka godzin bez kręcenia się, wychodzenia czy znużenia. Nic takiego nie nastąpiło. Młodzież cały czas słuchała bardzo uważnie, widać było, że "chłonie" temat. Czułem, że są bardzo zainteresowani.

Po moim monologu i krótkiej przerwie był czas na pytania. Obejmowały one zarówno wypadki z Powstania, jak i z obozu koncentracyjnego. Trzeba przyznać, że wszystkie pytania, zadawane przecież przez młodzież w wieku gimnazjalnym, były rzeczowe i w pewnym sensie „dojrzałe”. Pytali o sprawy istotne. Chłopcy chcieli "u źródła" sprawdzić czy to, o czym czytali w książkach jest prawdziwe. Byłem mile zaskoczony wiedzą, jaką młodzież dysponowała. To był inny poziom, znacznie wyższy, niż przeciętna znajomość zagadnień dotyczących obozów i Powstania. Później dowiedziałem się, że część wychowanków MOW wzięła udział w pobycie studyjnym w Muzeum Stutthof. Mieli więc okazję dowiedzieć się, jak to wyglądało naprawdę, porozmawiać z pracownikami muzeum, którzy świetnie przybliżyli im historię byłego obozu. Doświadczenia zebrane podczas wizyty w miejscu pamięci zaowocowały. Wiedza, jaką młodzież dysponowała w kwestii Powstania Warszawskiego była nieco słabsza. Może wynikało to z faktu, że nie da się zorganizować czegoś w rodzaju zwiedzania autentycznego "pola bitwy"? Mimo tych drobnych różnic chłopcy do obu tematów zadawali masę pytań. Myślę, że gdyby nie uratował mnie ten „stołówkowy obiad”, to spędziłbym z nimi jeszcze kilka godzin. Nie byłoby to jednak niemiłe. Wręcz przeciwnie. Trzeba się cieszyć, że młodzi ludzie tak mocno interesują się historią swojego kraju, mają ochotę do spotkań i słuchania opowieści!

Na zakończenie spotkania dostałem od chłopców dwa podarunki – bukiet kwiatów, który długo stał w moim pokoju, oraz obraz. Właściwie jest to rysunek w formacie A4, zrobiony własnoręcznie i oprawiony w piękną złotą ramkę. Przedstawia on ziemię mazowiecką z wierzbami, dwoma grzybkami i uśmiechniętym jeżem dźwigającym na kolcach jabłko. Na rysunku znajduje się dedykacja: "W podziękowaniu za spotkanie młodzież z MOW nr 4, Warszawa, 20.XI.2012". Ten podarunek wyjątkowo chwycił mnie za serce, jest niesamowicie sympatyczny. Stoi teraz na półce, w domowej bibliotece, w centralnym miejscu, żebym mógł go stale widzieć, aby przypominał mi o wspaniałej młodzieży z MOW nr 4.

Piotr Łubieński
żołnierz pułku Baszta – kompanii K-1,
więzień polityczny niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof nr 93170